Po niemal bezrybnych Mistrzostwach Okręgu na Topoli spławikowcy z naszego okręgu przyjechali po raz kolejny nad ten niezwykle trudny zbiornik, aby rywalizować w czwartych zawodach z cyklu Grand Prix Okręgu. Po przyjeździe nad brzeg jeziora na wodzie unosiła się lekka fala, jednak z każdą kolejną minutą zwiększała się, a zawodnicy przez ponad połowę zawodów musieli zmagać się z porywistym wiatrem. Frekwencja po raz kolejny nie zachwyciła, a w niedzielę 17 sierpnia na Topoli stawiło się 8 seniorów, 2 kobiety i 1 młodzieżowiec.

Tradycyjnie o godzinie 7:00 odbyła się odprawa oraz losowanie, które rzuciło do sektora A lidera klasyfikacji Krzysztofa Kaźmierczaka, który łowił na "otworku". Obok niego usiadł Jacek Kuchciak, mnie przypadło trzecie stanowisko nr 3, a sektor A zamykał Józef Długosz. W sektorze B walka także zapowiadała się ciekawie, bo łowili tam kolejno: Łukasz Jurczak, Mirosław Hajduk, Andrzej Moryl oraz Jacek Janus. W sektorze Młodzieży U-23 łowił samotnie Konrad Kuchciak, a teren zawodów zamykał sektor kobiet, w którym rywalizowała Alicja Długosz oraz Anna Błaszczyk.

 

Początkowo warunki atmosferyczne były praktycznie idealne, jednak po wejściu na stanowiska wiatr zaczął wiać coraz mocniej, a przy tym zaczął delikatnie kropić deszcz, który po chwili ustał. Tuż przed nęceniem znów zaczęło kropić, jednak i tym razem trwało to tylko kilka minut. Standardowo na Topoli wszyscy wędkarze postawili na odległościówki. Nęcili także pod tyczki, jednak najlepszą taktyką okazało się łowienie uklei. Taką taktykę obrał od początku Jacek Kuchciak łowiąc małe srebrne rybki skrótem. Pozostali wędkarze zaczęli łowić tyczkami, jednak tam również brały uklejki. Kilka minut po rozpoczęciu łowienia okonia z tyczki złowił Łukasz Jurczak, który wysunął go na prowadzenie w sektorze B. Zawodnicy szukali ryb pod odległościówką, jednak i tam nie było oczekiwanych leszczy, płoci i jazi. Po około godzinie łowienia prawie wszyscy przerzucili się na łowienie uklei. Łowione je na przeróżne metody. Od tyczki przez skróta, na uklejówkach kończąc. Ja chciałem przez całe zawody łowić odległościówką w poszukiwaniu bonusów, gdyż wiedziałem, że jeden leszcz załatwiłby sprawę,  jednak pod koniec 2 godziny łowienia moją taktykę pokrzyżował mi potężny wiatr. Wiał on tak mocno, że celne zarzucenie zestawu graniczyło z cudem, a gdy udało się w miarę celnie rzucić, to przynęta w polu nęcenia była tylko kilkanaście sekund. Musiałem wtedy wyciągnąć uklejówkę i skupić się na łowieniu drobnych uklejek. Wracając do wiatru to był on tak silny, że gdy wstałem na chwilę z kombajnu, to przewróciło mi go, a kilkanaście minut przed końcem u Krzysztofa Kaźmierczaka doszło do przewrócenia stojaków z topami, jednak na szczęście nie spowodowało to strat w postaci połamanych topów i uklejówek.

 

O godzinie 13:00 łowienie dobiegło końca. Wiadomo było że w sektorze A o zwycięstwo walczyć będzie K. Kaźmierczak oraz J. Kuchciak. Wiedziałem także że będę ostatni w sektorze, gdyż straciłem 2 godziny łowienia. Podczas czterogodzinnej tury na lidera sektora B wyrósł Łukasz Jurczak. Ważenie pokazało, że zwycięzcą sektora A został Krzysztof Kaźmierczak z wynikiem 1140gram wyprzedził zaledwie o 50pkt Jacka Kuchciaka. Z wynikiem 720 gram trzecie miejsce zajął Józef Długosz, a ja łowiąc 430 gram uklei zająłem ostatnie miejsce w sektorze. Sektor B według moich podejrzeń padł łupem Łukasz Jurczaka, który osiągnął wynik 875gram. Drugi w sektorze B był Andrzej Moryl (565pkt), trzeci był Jacek Janus tracąc do drugiego zawodnika tylko 30gram, a na czwartym miejscu w sektorze B sklasyfikowany został Mirosław Hajduk z wynikiem 395gram.

 

Wyniki na GP Okręgu nie zachwyciły po raz kolejny, jednak mamy nadzieję, że w ostatnich zawodach, które odbędą się 21 września we Wrocławiu na Kanale przy ulicy Zawalnej, ryby dopiszą i wszyscy startujący będą zadowoleni z wysokich wyników. Warto dodać, że na tych zawodach zapowiada się ciekawa walka, gdyż w kategorii seniorów aż 4 zawodników będzie rywalizować o drugą pozycję, a wśród kobiet jest obecnie remis i wszystko będzie zależało od ostatniego startu.

 

Tekst: Mateusz Dubik