Trzecie zawody z cyklu Grand Prix Okręgu "wygoniły" zawodników aż do Wrocławia na kanał Karłowicki, który jest jednym z najbardziej znanych łowisk w Polsce. Rozgrywane są tutaj co roku zawody Grand-Prix Polski, a kilka lat temu to łowisko było areną zmagań Mistrzostw Polski kobiet. Na odprawie o godzinie 7:00 stawiło się tylko 12 startujących w tym dwie Panie i dwóch juniorów U-23. Po losowaniu (tym razem nie komputerowym) wędkarze udali się na stanowiska, które wcześniej zostały wysprzątane przez organizatorów z wszędobylskich śmieci, których niestety na kanale przy ulicy Zawalnej nie brakuje.

 

Po wejściu na stanowiska sędzia główny zawodów przeprowadził kontrolę zanęt i przynęt, a po skontrolowaniu zawodnicy kontynuowali przygotowania do 4-ro godzinnej tury. Losowanie rzuciło do sektora A dwóch zawodników z klubu Browning Dzierżoniów, a mowa tutaj o Łukaszu Jurczaku, który wylosował otwierające stanowisko oraz o Jacku Janusie, który wylosował czwórkę i zamykał sektor A. Pomiędzy nimi usiadłem ja (Mateusz Dubik), a także Mirosław Hajduk. W sektorze B walka zapowiadała się równie ciekawie, gdyż do tego sektora trafili: Jacek Kuchciak, Krzysztof Kaźmierczak, Ireneusz Opaliński oraz Józef Długosz. W sektorze kobiet spotkały się: Anna Błaszczyk oraz Alicja Długosz, a w sektorze młodzieżowców niepokonany dotychczas Konrad Kuchciak, a także Patryk Strzelec. Podczas gruntowania oraz próbnych przepłynięć widać było, że woda nie płynie wcale. Głębokość pod tyczką wynosiła około 4 metrów. Większość zawodników oprócz laski postawiło także na skróta, który miał służyć do odławiania okoni z kamieni. Od godziny 9:00 wędkarzom zaczął dawać się we znaki upał, który dokuczał im przez całe zawody.

 

Kanał Karłowicki

 

O godzinie 9:20 rozpoczęło się "bombardowanie" łowiska.  Wędkarze nęcili tak jak wcześniej pisałem pod tyczkę, skróta, a dwóch startujących posłało także kule pod odległościówkę. Dziesięć minut później Pan Józef Gurzęda dał sygnał, który pozwolił wędkarzom rozpocząć wędkowanie. Wszyscy zawodnicy rozpoczęli łowienie od pełnej wędki, jednak po kilku minutach bez brań, przestawili się skróta, który od razu przyniósł pierwsze ryby. Ja nie nęciłem skróta, więc dłużej zostałem przy tyczce. Po 15 minutach mam branie, niestety spudłowane. Po kolejnych 5 minutach mam kolejne branie, jednak i to nie przynosi żadnej ryby. Po tych dwóch braniach nastąpiła totalna cisza, a obok mnie na otworku Łukasz Jurczak co kilka minut odławia okonie podobnie jak jego kolega z drużyny Jacek Janus, jednak jemu ryby biorą zdecydowanie rzadziej. W sektorze B Jacek Kuchciak ma w kamieniach branie za braniem, jednak większość okoni nie ma wymiaru i muszą wrócić do wody. Po niepowodzeniach z pełnym kijem przerzucam się na uklejówkę i próbuję w końcu zapunktować. Obok mnie Mirosław Hajduk wyciąga na krótkiego bata okonia, więc aby nie tracić szans na dobrą pozycję nęcę kilkoma kulkami gliny z jokersem i próbuję szczęścia 4-ro metrowym batem. W pierwszym zarzucie mam branie, po którym w siatce lądują pierwsze punkty. Jednak po tym pasiaku brania urywają się i dalej szukam uklejek. Po kilkunastu przepłynięciach mam upragnioną ukleję, jednak brania są zbyt rzadkie, aby nawiązać rywalizację z duetem z Browninga. Po godzinie woda w kanale zaczyna płynąć, a następnie znowu stanęła. Kilka razy łowisko zmieniało się z wody stojącej w płynącą. Po ponad dwóch godzinach zawodów Mirosław Hajduk rozkłada top z dyskiem i kilkanaście minut później w jego podbieraku ląduje leszcz za około 700 punktów. Pół godziny później holuje drugiego leszcza, jednak tuż przed podbierakiem ładna łopata na około 2kg się spina. Aby odrobić choć część strat zakładam zestaw 0,8g na top 3-elementowy z myślą o skrócie i łowieniu okoni. Podaje w punkt 1 kulkę zanęty z pinką, a także 2 kulki gliny z jokersem. Daje mi to kilka okonków, które podnoszą mój wynik, jednak ciągle jestem ostatni w sektorze, więc wyjeżdżam na pełny kij listkiem i próbuję złowić jakiegoś bonusa. Nie przynosi to pożądanego efektu, więc nie mając nic do stracenia wyjeżdzam pod skróta zanętą ze sporą ilością jokersa oraz gliną z jokersem i do końca zawodów nie miałem zamiaru zmieniać metody. Po takiej dawce jokersa widać, że okoni przybyło, jednak strata do pozostałych zawodników z mojego sektora nadal była duża. Piętnaście minut przed końcem zawodów zacinam rybę, która walczy początkowo jak okoń, jednak dużo ciężej oderwać ją od dna. Po chwili na wodzie wykłada się piękny leszcz, który po krótkiej walce ląduje w podbieraku i wyprowadza mnie na prowadzenie w sektorze. Zawody kończą się o godzinie 13:30 i po zakończeniu zaczęło się ważenie złowionych ryb. 

 

 Mirosław Hajduk

 

Ireneusz Opaliński

Po kilkunastu minutach znamy już zwycięzców sektorów. W sektorze A zwyciężyłem ja z wynikiem 1900g przed Łukaszem Jurczakiem (1410g), który najlepiej łowił okonie w kamieniach doławiając do tego jedną płoć. Trzeci był Mirosław Hajduk z wynikiem 820g, a czwarty dotychczasowy lider klasyfikacji GP Jacek Janus, który z wody wyłowił 510 gram. Sektor B padł łupem Krzysztofa Kaźmierczaka który pokonał o 30 gram Jacka Kuchciaka i tym samym stał się nowym liderem. Trzy punkty sektorowe zdobył Józef Długosz, a czwarty w tym sektorze uplasował się aktualny Mistrz Okręgu Seniorów Ireneusz Opaliński. Wśród kobiet zwyciężyła Anna Błaszczyk (930g) przed Alicją Długosz (380g). Najlepszym młodzieżowcem tego dnia okazał się po raz trzeci z rzędu Konrad Kuchciak (1090g) a drugi był Patryk Strzelec, który złowił 270 gram ryb.

 

Leszcz 50cm i około 1,7kg z kamieni

 

Kolejne zawody Grand Prix Okręgu odbędą się 17 sierpnia na zbiorniku Topola. Miejmy nadzieję, że w przyszłym miesiącu wyniki będą nieporównywalnie wyższe niż na tegorocznych Mistrzostwach Okręgu.

Niestety ze względu na palące słońce nie dało rady wykonać dobrych jakościowo zdjęć, za co przepraszam wszystkich odwiedzających portal.

 

Tekst: Mateusz Dubik

Foto: Bartłomiej Baszczak