W dniach 2-4 października w Niezdrowicach na kanale Gliwickim odbył się finał zawodów spławikowych Van Den Eynde - Robinson Cup 2015. Kanał jest wodą o głębokości około 3m z równą linią brzegową. Woda jest dosyć równa, jednak stanowiska otwierające dają znaczną przewagę nad pozostałymi.


W zawodach wzięło udział 49 zawodników. Po piątkowym treningu było widać, że należy się naszykować na grubą płoć, której waga dochodzi nawet do 800gr. Trafiały się również leszcze 0,5-2kg, jednak były one przyłowem i nikt nie potrafił odłowić kilku sztuk na raz. W sobotę wylosowałem stanowisko nr. 31, było one drugim od zawodnika otwierającego sektor. Spowodowało to że postanowiłem podać sporą ilość towaru na start, który mocno skleiłem. Podczas zawodów niektórzy zawodnicy sięgali po uklejówki jak i odległościówki, jednak to tyczka pozwalała budować najlepsze wyniki. Sobotnią turę skończyłem z wynikiem ponad 5kg, i zająłem 2 miejsce w sektorze przegrywając jedynkę o 300gram. Wynik zbudowałem jednak w ostatniej godzinie, podczas gdy woda zaczęła mocniej płynąć w lewo w moim łowisku zameldowało się stado płoci, które systematycznie odławiałem. Drugiego dnia losowałem jako ostatni, a numerek jaki mi został to 31. Był to prawdziwy fart, gdyż mogłem usiąść dokładnie w tym samym miejscu jak dzień wcześniej. Tego dnia miałem jednak bardzo mocny sektor, gdyż aż 3 jedynki i 2 dwójki sektorowe z dnia poprzedniego siedziały niemal obok siebie. Towar naszykowałem podobnie, jedyną zmianą było podanie na start sporej garści castersa, czego nie uczyniłem w sobotę. Początek tury miałem dość dobry, odłowiłem kilka wymiarowych okoni i 0,5kg leszcza. Niestety z czasem było coraz gorzej. Nie pomagało donęcanie robakiem, jak i sypanie z kubka gotowanej konopi. W ostatnie pół godziny zawodów postanowiłem podać 2 kulki czystej przesuszonej zanęty, która jak się okazało była strzałem w dziesiątkę. Natychmiast po donęceniu zacząłem odławiać 300-500gr. płocie, których złowiłem około 10szt. Ostatnią 0,5kg sztukę dosłownie „sklatowałem”, wyrywając ją z wody kilka sekund przed sygnałem kończącym. Jak się później okazało, dzięki niej udało się wygrać sektor, wyprzedzając sąsiada o niecałe 200gram. Moim zdaniem kluczem do sukcesu było bardzo delikatne łowienie. Używałem bowiem zestawów na spławikach z metalowymi antenkami o wyporności 0,3-0,5grama z mocno rozłożonym ołowiem. Całość uzupełniał 25cm przypon na żyłce 0,05mm z haczykiem Drennan red roach nr. 22.

 


Po podliczeniu wyników z obu tur, okazało się, że udało mi się wygrać tą wielką imprezę, a jako nagrodę główną otrzymałem 10.000 zł. Kwota ta, pozwoli mi na zakup lepszego sprzętu, oraz startu w większej ilości zawodów, dzięki którym na pewno zdobędę większe doświadczenie.

 

 

Tekst i foto: Konrad Kuchciak