Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Dnia 30.08.2014roku odbyły się zawody Robinson Cup w których to postanowiliśmy wystartować. Nad wodę przyjechaliśmy już w sobotę na jedne z lokalnych zawodów żeby zobaczyć na jakich rybach należy się skupić i jak się na nie przygotować. Te zawody potraktowaliśmy jako dobry trening przed niedzielą.

Ja postanowiłem zapolować na leszczyki 13m od brzegu na tęgi poklejony towar z dużą ilością robactwa. Tato natomiast naszykował się na łowienie 6m batem krąpi i płotek z dużą ilością pracującej zanęty. Po treningu wszystko było jasne. Mój wynik to 5500 a taty 6500pkt. Obaj mieliśmy duże ilości ryb w łowisku, jednak ja wyjmowałem co 4 leszczyka gdyż się spinały, natomiast tato nie mógł się przebić przez drobną ukleję bo jego zanęta zbyt mocno pracowała.

Na niedzielę zrobiliśmy niemal to samo co ja w sobotę. Korekty były jedynie w sprzęcie. Zauważyłem że wszystkie leszczyki były zapięte za koniuszek pyszczka, więc na niedzielę rozłożyłem topy z cienkimi lateksowymi gumami 0,7mm poluzowanymi na maxa, tak żeby była dobra amortyzacja, natomiast haczyki które w moim przekonaniu były najlepsze do stosowanych amortyzatorów to Milo R305 w rozmiarze 20-22. Na haczyk szły 2-3larwy ochotki. Zestawy były zbudowane na żyłce 0,12mm, przypony 0,08mm, a spławiki o wyporności 2,5-4gr.

Rankiem w niedzielę prędko namoczyliśmy zanętę („Harison Gold Line Płoć” bez żadnych dodatków), przetarliśmy ciężką wiążącą glinę i ruszyliśmy nad wodę. Na miejscu szybka zbiórka i losowanie stanowisk. Poszczęściło nam się, ja wyciągnąłem numer 1 natomiast tato nr 4. Szybkie rozłożenie sprzętu i gruntowanie. Niestety pod 13m tyczką u mnie było jedynie 1,5m głębokości i ogromna ilość trzcin oraz innej podwodnej roślinności co w trakcje zawodów spowodowało sporą ilość urwanych ryb. Z wody wyjmowałem co trzecią zaciętą rybę co przyczyniło się do dość słabego ostatecznego wyniku jak na otworek – 5kg i piątego miejsca w sektorze. Tato natomiast nie był konsekwentny w trakcie łowienia, skakał z bata na tyczkę i na odwrót co spowodowało że wyjął jedynie 4kg ryb z wody. Po zawodach na zawodników czekał ciepły posiłek, a dla najlepszej dziesiątki przyzwoite nagrody. Start w tych zawodach zapewnił mi miejsce w finale, który odbędzie się za miesiąc na kanale Gliwickim w Niezdrowicach. Mam nadzieję że i tam sprawdzą się mieszanki producenta „Harison” które dotychczas stosuję z powodzeniem.

 

 

Tekst i foto: Konrad Kuchciak