Przedostatnie zawody z cyklu Grand-Prix Międzylesia zgromadziły na starcie 13 zawodników, którzy 20 września w godzinach porannych stawili się obok rybaczówki przy stawach w Szklarni. Areną zmagań tradycyjnie był staw nr 5, na którym to w obecnym sezonie prym wiedzie odległościówka. Tym razem było troszeczkę inaczej, ale o tym w dalszej części relacji.

Z racji tego, że kończy się lato, a co za tym idzie temperatury nie są już tak wysokie, to zbiórka została przeprowadzona godzinę wcześniej niż podczas zawodów w pełni lata. O godzinie 7:45 sędzia główny zawodów Ryszard Kulak przypomniał wszystkim uczestnikom dobrze znany regulamin zawodów, a chwilę później każdy uczestnik wylosował sektor oraz stanowisko.

 

 

Kilka minut później wiadomo już było, że na grobli będzie niesamowita rywalizacja, gdyż sektor B okazał się sektorem "śmierci", w którym to przyszło mi wędkować. Oprócz mnie znaleźli się tutaj także: Krzysztof Kaźmierczak, Konrad Kuchciak, Bartek Baszczak i Jacek Kuchciak. Zwycięzcom tego sektora mógł okazać się dosłownie każdy spośród wymienionych. W sektorze A przy drodze również zapowiadała się ciekawa rywalizacja, gdyż znaleźli się tam tacy zawodnicy jak: Ryszard Kulak, Alfred i Wojtek Płaziakowie oraz Adam Pawlaszek.

 

 

Równo o godzinie 9:00 rozpoczęła się czterogodzinna rywalizacja. Mimo niskiego stanu wody ryby od samego początku pojawiły się w siatkach uczestników, a były nimi głównie niewielki płotki oraz leszczyki, które brały bardzo delikatnie. Wyjątkowo ciężko było zaciąć ryby daleko od brzegu pod odległościówką, czego osobiście doświadczyłem. Podobną sytuację miał łowiący na sąsiednim stanowisku Krzysztof Kaźmierczak. Śmiało można powiedzieć, że zacinaliśmy co drugie-trzecie branie, a powodem była zbyt późna reakcja. Gdy spławik całkowicie zatapiał się lub wyraźnie podnosił było przeważnie za późno i ryba wypluwała przynętę. Odpowiednim momentem był pierwszy delikatny ruch antenki spławika, który jednak był ciężki do zauważenia z odległości 25 metrów.

Po bezwietrznym początku zawodów delikatny wiatr poruszył taflę wody. W sektorze A wyraźnie od początku dominował główny faworyt i drugi zawodnik klasyfikacji GP Ryszard Kulak skutecznie odławiając ryby 13 metrów od brzegu. Na grobli rywalizacja była od początku wyrównana lecz widoczna była niewielka przewaga Jacka Kuchciaka nad pozostałymi łowiącymi. Mimo tego, że łowił sporą ilość ryb, to jego przewaga nie była zbyt duża, ponieważ ryby łowione metodą odległościową były większe i szybciej budowały wynik wagowy. Mniej więcej w połowie zawodów Bartek Baszczak zaciął prawdziwą "lokomotywę", która robiła z nim co chciała i odjechała przez dwa stanowiska. Po chwili ryba była już pod moimi nogami, zrobiła ogromny wir i wypięła się. To kolejne zawody w których Bartek zacina taką torpedę i już został nazwany specjalistą od takich "smoków". Kolejną ładną rybę holował pod koniec zawodów Konrad Kuchciak, jednak około kilogramowy karaś wygrał walkę przed samym podbierakiem. Bonus ten pozbawił Konrada zwycięstwa w sektorze oraz w całych zawodach.

 

Wynik Bartka Baszczaka

 

 

WYNIKI ZAWODÓW

Sektor A

  Imię i nazwisko Waga
1. Kulak Ryszard 3340g.
2. Płaziak Alfred 2050g.
3. Pawlaszek Adam 1660g.
4. Płaziak Wojciech 1460g.
5. Majchrzak Tadeusz 1040g.
6. Piątkowski Robert 0g.
6. Zdral Aureliusz 0g.

Sektor B

  Imię i nazwisko Waga
1. Kuchciak Jacek 3560g.
2. Baszczak Bartłomiej 3410g.
3. Kaźmierczak Krzysztof 3290g.
4. Kuchciak Konrad 3280g.
5. Dubik Mateusz 2910g.
6. Kamiński Adam 0,670g.

 

KLASYFIKACJA GENERALNA PO 5 Z 6 ZAWODÓW - KLIKNIJ

 

Tekst i foto: Mateusz Dubik