Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

W trzecią niedzielę września (18.09) na kanale Odry we Wrocławiu przy ulicy Zawalnej odbyły się decydujące zawody Dolnośląskiej Ligi Spławikowej zaliczanej do PLWS. Przed zawodami nie wiadomo było czego można się spodziewać po Karłowicach. Dochodziły do nas głosy, że w łowisku dominują sumy, a białej ryby jest jak na lekarstwo. Na szczęście do zawodów ryby zdążyły wpłynąć do kanału i można było liczyć na naprawdę ładne sztuki.

W sobotę pogoda uległa pogorszeniu, słupki rtęci pokazywały dużo mniej kresek niż w tygodniu. Wraz ze spadkiem temperatur nad województwo Dolnośląskie zaciągnęły się chmury z których padał deszcz. Opady na szczęście nie były ciągłe co pozwalało pozytywnie nastawić się do łowienia. Wcześnie rano, gdy na dworze było jeszcze szaro zaczęli zjeżdżać się zawodnicy, którzy musieli przenieść cały ekwipunek nad wodę. Przeniesienie wszystkiego przez wał było nie lada wyzwaniem.

 

Paweł zapowiedział wyprzedaż sprzętu, żeby mieć mniej do noszenia :)

 

O 7:15 sędzia główny zawodów Dariusz Raszyk zwołał wędkarzy na odprawę, na której został przypomniany regulamin zawodów i zostało przeprowadzone losowanie stanowisk. Na starcie stanęło 8 drużyn. Szkoda że dwie drużyny odpuściły rywalizację, gdyż tym samym pozbawiły naszą ligę szansy na dodatkowe miejsce w finale Polskiej Ligi Wędkarstwa Spławikowego. Zgodnie z zasadami Dolnośląskiej Ligi Spławikowej ekipy, które wylosowały już "otworek" lub "zamek" nie mogły po raz drugi trafić na skrajne stanowiska. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do drużyn Team Domot oraz WKS Dr. Schneider Jelenia Góra. Drużyny te wylosowały odpowiednio pierwsze i ósme stanowisko. W sektorze A oprócz Team'u Domot znalazły się drużyny Moral, No Limit i Dream Team Kłodzko. Do drugiego sektora trafiły drużyny Team Bi Kolor, Team Wyczyn-Walbrzych.pl, TKKF Wołów oraz wcześniej wspomniana drużyna WKS Dr. Schneider Jelenia Góra.

Po losowaniu drużyny mogły zajmować już wylosowane boxy. Ekipy przygotowując się do łowienia rozkładali głównie pełne trzynastometrowe tyczki oraz skróty, które miały służyć do łowienia okoni w kamieniach. Kilku zawodników na stojakach rozłożyło także baty z myślą o łowieniu uklei.

 

Stanowisko gotowe, pora na lepienie kul

 

O godzinie 9:50 sędzia główny zawodów dał sygnał do rozpoczęcia nęcenia zanętą ciężką, a chwilę później syrena zawyła poraz drugi i do wody powędrowały zestawy z przynętami na haczykach. Ryby brały od samego początku, a na hakach meldowały się głównie niewielkie krąpiki i leszczyki. Po około 20 minutach mój kolega z drużyny Jan Szydełko holował bonusowego leszcza za około 1500g, jednak ten wygrał walkę urywając przypon. Po godzinie wędkowania zaczęły rysować się różnice pomiędzy drużynami. Od sędziego dotarły do nas głosy, że otwierające stanowisko wykorzystują bardzo dobrze Dominik Pietrzykowski i Bogdan Tragarz, którzy nie łowią ryb mniejszych niż 25cm.  Kątem oka dostrzegam, że łowiący obok nas Team Bi Kolor łowi niewiele i chłopaki oddalają się od wyjazdu na wielki finał PLWS. Po chwili dowiaduje się, że No Limit także sobie nie radzi i zaczyna się robić naprawdę ciasno. W połowie zawodów znikają u mnie brania na zestawie 3 gramowym na który wyciągnąłem wszystkie ryby. Zmieniam więc zestaw na 1g i przesuwam obciążenie niżej. Obniżam spławik o 5 cm, aby przynęta znajdowała się nad dnem i wstawiam zestaw w zanęcone miejsce. Po chwili następuje branie. Czuje jakbym złapał zaczep, jednak po chwili "kołek" zaczyna odjeżdżać. Kładę tyczkę na wodzie, aby dać jak najwięcej luzu rybie wierząc, że się zatrzyma. Po chwili podciągam rybę do topu, jednak ciężko jest podnieść ją do powierzchni na gumie 0,7mm. Kilka minut później na powierzchni ukazuje się około 50-centymetrowy sum, choć liczyłem na dużego leszcza. Bałem się, że skutecznie odstraszył inne ryby w moim stanowisku, jednak po donęceniu kilkoma kulkami nadal odławiałem leszczyki, okonie i płotki, a trafił mi się również ku mojemu zdziwieniu karaś srebrzysty. Z biegiem czasu łowiący na sąsiednim stanowisku koledzy z Wołowa zaczęli odławiać przyzwoite leszcze i zaczęli deptać nam po piętach. Co jakiś czas wędkarzy straszył niewielki deszcz i chwilowy wiatr, jednak nie przeszkadzały one w dużym stopniu. Dominującymi rybami były zdecydowanie leszcze, a ozdobą całych zawodów mogła być ogromna łopata, którą tuż przed końcem zmagań holował Konrad Kuchciak. Ryba niestety okazała się sprytniejsza i urwała się tuż przy podbieraku, do którego i tak ciężko byłoby ją zmieścić.

 

Były ryby mniejsze...

 

... i te większe :)

 

Zgodnie z harmonogramem zawody zakończyły się o godzinie 14:00 i wtedy też rozpoczęło się ważenie. W sektorze A najlepiej połowili chłopaki z Team'u Domot łowiąc ponad 11kg pięknych leszczy. Wyprzedzili oni Dream Team Kłodzko o niespełna 4 kilogramy. Sektor B padł łupem drużyny z Wołowa. Wyholowali oni łącznie z wody 8050g. Dwójka sektorowa trafiła do Team'u Wyczyn-Wałbrzych.pl (6500g.)

Team Wyczyn-Wałbrzych.pl i ich połów

 

Zwycięzcy zawodów z rybami o masie ponad 11kg

 

Na zakończenie chciałem podziękować sponsorowi naszej ligi - firmie Matsfishing.pl za ufundowane nagrody, które były rozlosowywane wśród uczestników. Podziękowania również kieruję do Pana Dariusza Raszyka za pomoc w przeprowadzeniu zawodów oraz za odciążenie mnie przy podliczaniu wyników. Dziękuję również wszystkim zawodnikom za rywalizację, a w szczególności tym, którzy rywalizowali do samego końca. Mam nadzieję że w przyszłym sezonie spotkamy się w jeszcze większym gronie.

 

 

Uczestnicy zawodów

 

Wyniki - KLIKNIJ

Galeria zdjęć - KLIKNIJ

 

Tekst: Mateusz Dubik

Foto: Dariusz Raszyk